poniedziałek, 18 czerwca 2012
Czy się każdą chwilą bawić...
Nienawidzę szkoły. Nienawidzę mojego dyrektora. Dziś mieliśmy sprawdzian (on nas uczy polskiego, jego sprawdziany są okropnie długie i trudne) i okazało się, że mimo mojej tygodniowej nieobecności w szkole (wróciłam dzisiaj) i tak musiałam pisać.. Czy to jest sprawiedliwe? Czy to jest normalne? Jak my mamy nabierać motywacji do nauki, skoro nauczyciele traktują nas jak zabawki do pomiatania? Nie rozumiem tego. Jestem dobra z polskiego, ale z literatury. Wiersze, opowiadania, to mój konik. Gdy mam do czynienia z gramatyką, padam. W dodatku nie miałam się jak pouczyć, bo nikt nie był łaskaw mnie poinformować (rozumiem, jestem aspołeczna, mało kto mnie lubi, ale bez przesady!). W każdym razie, za niedługo wakacje, wreszcie ulga...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
nie rozumiem nauczycieli. są tacy dziwni.
OdpowiedzUsuńznam sporo nauczycieli, tkorzy sa bardzo mili i przyjazni i zalatwiaą problemy na korzyść ucznia, ale nie mieliscie eszczewystawienia ocen ?
OdpowiedzUsuńZapraszam na bloga http://aleeexsmile.blogspot.com/ gdzie trochę o Euro, ale z perspektywy dziewczyny.